Bahai w Krakowie


Jest nas coraz więcej:)
Teraz już bahaici z Krakowa mają wlasną stronke w Internecie:)
http://bahaikrakow.blogspot.com/

Rainn Wilson

Znany aktor bahaita Rainn Wilson opowiada o wierze bahai, wywiad prowadzi Oprah Winfrey - tez znana i wplywowa dziennikarka w USA. Rainn jest znany z ról Dwighta Schrute'a w amerykańskim serialu komediowym The Office i Arthura Martina w wielokrotnie nagradzanym serialu HBO Sześć stóp pod ziemią.

Czesc 1 z 7
Reszte mozna ogladac na youtubie


ról Dwighta Schrute'a w amerykańskim serialu komediowym The Office

Post


Dziewiętnasty miesiąc w kalendarzu bahaickim, następujący bezpośrednio po gościnności Dni Międzykalendarzowych (Ayyam-i-Há) jest miesiącem postu.

Przez kolejnych 19 dni, od wschodu do zachodu słońca bahaici powstrzymują się od przyjmowania pokarmów i napojów. Ponieważ miesiąc postu kończy się z marcowym zrównaniem dnia z nocą, post wypada zawsze o tej samej porze roku, mianowicie na wiosnę na północnej półkuli, a na jesieni na południowej półkuli - nie wypada nigdy w okresie upału lub wielkich mrozów zimy, kiedy mógłby przedstawiać większe trudności. Ponadto o tej porze roku czas dzielący wschód słońca od zachodu jest mniej więcej jednakowej długości - mniej więcej od 6 rano do 6 wieczorem.

Post kończy się wraz z nadejściem bahaickiego Nowego Roku - Naw Ruz - 21 marca.

karnawal





Dziś wspólnota bahaicka w Warszawie prowadziła Ayyam-i-Ha (Dni międzykalendarzowe - dni radości) dla dzieci. Mieliśmy karnawał, spektakl, tańce i dużo zabaw. Wszyscy przebraliśmy się w różne kostiumy. Świetnie się bawiliśmy. Było ponad 25 dzieci i około 10 dorosłych. Dzieci robiły maski karnawalowe i nauczyły się na pamięc piosenke

Kochac kochac kochac cały świat
I w ten sposób zaczął się nasz świat,
Kochal stworzenie Pan Bóg więc stworzył nas
By kochac kochac kochac cały świat.

Wszyscy byliśmy zadowoleni, obdarowywaliśmy się prezentami i dużo się śmialiśmy. W końcu po to te dni Ayyam-i-Ha:)))!

Empik

W Empiku widziałem książke w której napisano o bahai. Prawda tylko 2 strony, ale napisali i nawet zdjęcie świątyni w Panamie pokazali. W innych książkach o różnych religiach (w Polsce) piszą o bahaiżmie bardzo mało:(przez to ludzi jeszcze nic nie wiedzą o nas. A jeżeli i piszą to w większości nie do końca prawdziwie.

Najwyższy Czas!

Religia zjednoczonej Europy?
Piotr Zak


Jest ich pięć milionów. Ponad czterystu mieszka w Polsce. Głównie w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku… Są dobrze wykształceni, otwarci na inne religie, na forach internetowych pisze się o nich: “tolerancyjni”. Nie jedzą mięsa, nie piją alkoholu. Nie palą i nie sięgają po inne używki. Z szacunkiem wypowiadają się o Abrahamie, Mojżeszu, Krisznie, Zaratustrze, Buddzie, Muhammadzie i oczywiście Jezusie. Wierzą w Boga i w postęp ludzkości. Z ich kerygmatu można wyczytać nakaz “miłości” do… Unii Europejskiej. Czytają księgi różnych religii, bo z każdej można wyłuskać ziarenka prawdy. A prawda jest jedna i niepodzielna. Każdy wyznawca bahai wie, że religijne antagonizmy mają swoje źródło w głęboko zakorzenionych uprzedzeniach.

W odległych Indiach zielone, kontrastujące światło reflektorów każdej nocy podkreśla piękno “Świątyni Lotosu”. Widziany nocą budynek przypomina operę w Sydney. Obserwowany z lotu ptaka wygląda imponująco - dwadzieścia siedem płatków lotosu “wyrasta” z dziewięciokątnej podstawy. Wzniesiony w New Delhi “Dom Modlitwy” wyznawców bahai budowano przez sześć lat. Za pieniądze drugiej po chrześcijaństwie najbardziej geograficznie rozprzestrzenionej religii świata (sic!) postawiono jeszcze sześć monumentalnych gmachów.

Najbliższy, z dachem złożonym z pięciuset czterdziestu okien, mieści się we Frankfurcie. Niespotykana forma każdego “Domu Modlitwy” kryje… prawie puste, iście purytańskie wnętrze. Dopuszczalne są tylko krzesła i świeżo ścięte kwiaty. Nie ma obrazów ani posągów. Nie głosi się tam kazań i nie ma duchownych. Nikt się nikomu nie narzuca. Każdy może wejść i pomedytować nad Biblią, Koranem, Bhagadavitą, Taoteking lub którymś z prawie setki pism założycieli bahai - Baba i Baha’Ullaha. Słowem: luz i pełna tolerancja w atrakcyjnym estetycznie otoczeniu. Oto jak wygląda miejsce duchowego spotkania całej humanistycznie przebudzonej ludzkości! Aż dziw bierze, że wierzący w Boga eurokraci nie poprosili zaprzyjaźnionych z bahaistami architektów o zaprojektowanie tzw. bezwyznaniowych pokojów medytacyjnych. Od dawna funkcjonujące w Brukseli i Strasburgu parodie “kaplic” swoją nędzną artystycznie formą kłują w oczy. Spadkobiercy Baha’Ullaha doktrynę absolutnego ekumenizmu i synkretyzmu potrafią wyrazić znacznie ciekawiej.

Mahdi, Bab i Baha’Ullah

Bahaizm narodził się w Persji ponad 150 lat temu. Wyrósł z mniejszościowego odłamu islamu - szyityzmu. Szyici na przekór sunnitom uważają, że rząd dusz nad mahometanami należy się tylko imamom - potomkom Proroka. Ostatni, dwunasty następca Muhammada podobno nie zginął gwałtowną śmiercią, jak jego poprzednicy, ale w 878 r. zniknął w jaskini meczetu w Samarra. Oczekiwany przez społeczność muzułmańską jako Mahdi (”prowadzony przez Boga”) ma w swoim czasie wyjść z ukrycia i zaprowadzić na ziemi “powszechną sprawiedliwość”. Miłośnicy “W pustyni i w puszczy” pamiętają zapewne Mahdiego z Sudanu, którego charyzmie nie uległ sienkiewiczowski Staś.

W XIX wieku Mahdiego odkrył w sobie Sajjida Ali Muhammad z Szirazu, który w 1844 przybrał imię Bab (arab. “brama”). Zapoczątkowany przez niego ruch społeczno-religijny miał na celu m.in. przeprowadzanie swoistego aggiornamento doktryny islamu. Bab zachęcał do interpretowania Koranu w duchu nowoczesności. Głosił równość płci i ras, tolerancję religijną, zniesienie kary śmierci i sformalizowanego kultu. Nietrudno wyobrazić sobie reakcję perskiego szacha. Sześć lat po “przebudzeniu”, skazany za herezję Bab pożegnał się z życiem.

Przed śmiercią zdążył wychować swojego następcę, a wieść o nowej, pacyfistycznej denominacji islamu dotarła do uszu zachodnich ambasadorów. Dzięki dyplomatycznym zabiegom Europy, Husajn Ali Nuri - następca Baba - uniknął przedwczesnej śmierci w tzw. Siyah Chal (”Czarnej Otchłani” - zbiorniku wody przerobionym na więzienie).

Jako Baha’Ullah (”wspaniałość Boga”) obwieścił się nowym prorokiem, którego nadejście zapowiedział Bab. Internowany w Akce spisywał swoje objawienia aż do śmierci w 1892 r. Głoszona nauka przyniosła mu rozgłos i wprowadziła bahaizm na salony Europy, czyniąc zeń ruch o zasięgu ogólnoświatowym. Zainteresowanie elit, którym bliskie były humanistyczne fundamenty nowej religii, przełożyło się na konkretne pieniądze. Już w 1909 r. do Hajfy przewieziono ciało Baba, które do dziś spoczywa na Górze Karmel, w mauzoleum zwieńczonym szczerozłotą kopułą.

Religia postępu

Klamrą spinającą doktrynę bahai jest postulat powszechnej jedności oraz umiłowanie postępu. Postęp dotyczy nie tylko techniki i kultury. Zgodnie z prawem postępu, rozwija się przede wszystkim prawda religijna. Bóg objawia się ludzkości stopniowo - stosownie do poziomu jej rozwoju. Apostołami objawienia są prorocy, których nauczanie obowiązuje w konkretnym miejscu i czasie, ale traci sens wraz z pojawieniem się kolejnego proroka (nie częściej niż raz na 500 lat). “Uniwersalnych Nauczycieli” ludzkość miała do tej pory dziewięciu (m.in. Abraham, Mojżesz, Jezus, Muhammad). Nauczycielem naszych czasów jest Baha’Ullah.

Lew Tołstoj widział w przesłaniu irańskiego proroka “klucz do wszystkich problemów”. Królowa Maria Rumuńska zachwycała się bahaicką doktryną, która “zostawia wszystkie drzwi otwarte”, bo nie niszczy żadnej wiary i “odnawia przesłanie Chrystusa”.







Guillaume Apollinaire, francuski poeta polskiego pochodzenia, wieszczył nadejście “nowego głosu z Azji”: religii, która “nie jest sprzeczna z nauką” i jest “możliwa do przyjęcia przez nas, Europejczyków”.

Doktryna Baha’Ullaha zyskała nawet sympatie JE Jerzego Busha, który w 1992 r. publicznie chwalił bahai za religijną tolerancję, obalanie uprzedzeń, równouprawnienie płci i postulowanie powszechnego pokoju. “W gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy bahaistami” (S. Radhakrishnan) Idea dążenia do jedności świetnie wpisuje się w europejski sen o ponadnarodowej wspólnocie.

Spadkobiercom nauki Baha’Ullaha bliskie są “wartości europejskie”. Jeden naród, jedna synkretyczna religia, jeden globalny rząd - to filary, na których bahaiści opierają wizję jutra. Brzmi znajomo? Zdaniem proroka, umiłowanie jedności przez ludzkość wyraża się w historycznych formach życia społecznego. W ewolucyjnym rozwoju narodziła się idea rodziny, plemienia, miasta-państwa, narodu. Dojrzewający świat musi jednak pójść o krok dalej.

Shoghi Effendi - tłumacz Baha’Ullaha, a zarazem komentator jego pism - postuluje “rozwinięcie jakiejś formy światowego nadpaństwa”, które “włączy w swoją orbitę Międzynarodowy Organ Wykonawczy (…), aby narzucić najwyższy i niekwestionowany autorytet względem każdego krnąbrnego członka”.

Obowiązującym ustrojem oczywiście byłaby demokracja (od 1957 r. na czele religii stoi dziewięcioosobowe gremium wybierane na pięcioletnią kadencję). W obliczu bahaickiej wizji państwa, związany konstytucją Euro-Kołchoz wydaje się całkiem sympatycznym (s)tworem. Z WE zawsze można uciec do Stanów albo wykupić parę metrów kwadratowych na położonej w zachodniej części Oceanu Spokojnego wyspie Nauru (najmniejsza republika świata). Ale gdzie uciec przed boską wolą Światowego Parlamentu albo Najwyższego Trybunału, “którego orzeczenia będą wiążące, nawet gdyby (…) zwaśnione strony nie zgodziły się powierzyć mu swojej sprawy”?

Jeśli spełni się proroctwo religioznawcy Brandona Toporova i ta “pełna życia, otwarta i urozmaicona religia (…) wyłoni się jako najważniejsza w XXI w.”, najmniejszym z problemów będzie zmiana kalendarza i nowy podział roku na 19 miesięcy, po 19 dni każdy…

Mariusz


Zostałem bahaitą w 1992 roku, w roku stanowiącym 100-letnią rocznicę śmierci założyciela Wiary Baha'i - Baha'u'llaha. Można powiedziec, że stało się to za pośrednictwem artykułu w lokalnej gazecie, który na tyle zainspirował mnie opisem bahaickich zasad, że w sercu swoim już wtedy zostałem bahaitą, mimo że ze wspólnotą bahaicką nie miałem kontaktu. Bahaitów spotkałem na ulicach Białegostoku latem 1992 roku.

Zorganizowali oni uliczną wystawkę zatytułowaną po prostu "Baha'i". Byłem chyba jedyną osobą, którą spotkali na swej drodze, który wiedział co te "bahai" oznacza:)
Zostałem zaproszony na spotkanie gdzie mogłem bliżej zaznajomić się z naukami Baha'u'llaha, zadać pytania, wspólnie pomodlić się. Spotkałem tam ludzi pochodzących z różnych stron świata, z różnych kultur i ras.


Mogłem obserwować wprowadzanie w praktyce głównych zasad bahaickich mówiących o jedności ludzkości i jedności religii. Upewniłem się, że nauki które przyniósł Baha'u'llah naprawdę dotyczą naszych czasów i Jego pojawienie się należy odczytać jako powrót Chrystusa.


Mariusz

Słowa Ukryte

„Słowa Ukryte”

Ściągnij "Słowa Ukryte"

Baha`u`lláh jest też autorem „Słów Ukrytych”. „Słowa Ukryte” składają się z dwóch części: z części napisanej w języku perskim i z części napisanej w języku arabskim.

Baha`u`lláh objawił je na wygnaniu w mieście Bagdad spacerując nad rzeką Tygrys w 1858 roku.

„Słowa Ukryte” to zbiór krótkich aforyzmów – wskazówek – jak powinniśmy żyć i postępować. Jak żyć, by być dobrym człowiekiem, aby nasza dusza się rozwijała.